Slow parenting – wychowywać powoli

Popołudnie – puste trzepaki, puste podwórka…Tylko na placach zabaw są jeszcze małe dzieci. Te starsze albo są właśnie na dodatkowych zajęciach, albo siedzą z nosem w ekranie komputera. Grupa pierwsza to dzieci rodziców ambitnych, rodziców, którzy wychodzą z założenia, że każdy dzień jest dobry, by nauczyć się czegoś nowego.

Grupa druga to rodzice zapracowani albo nie mający pomysłu (lub energii) na spędzanie czasu z własnymi dziećmi. Współczesne dzieci z grupy pierwszej nie mają czasu na zabawę. Każdy dzień tygodnia mają starannie zaplanowany. Każdy dzień, to oprócz nauki w szkole, nauka czegoś innego. Nauka języka hiszpańskiego, nauka baletu, nauka gry na saksofonie…W ulicznych korkach często pędzą z jednych zajęć na drugie. A gdy wieczorem wracają do domu, czekają jeszcze nieodrobione lekcje. Brak tu miejsca na beztroskę, nudę, naturalność. Brak miejsca na dzieciństwo w pełnym tego słowa znaczeniu.

Wychowanie dziecka

Slow parenting to zwolnienie tempa, podarowanie dziecku czasu wolnego, który owo dziecko samo sobie zagospodaruje. To danie mu wolnej ręki, robienie tego, co go interesuje i na co ma ochotę. Bo oto okazuje się, że nie balet, a hip-hop i nie saksofon tylko gitara. Albo w ogóle coś innego. Dziecko odkrywa świat na własnych zasadach. Samo znajduje rozwiązania i odkrywa swoje pasje.

Slow parenting to także beztroska zabawa z kolegami, wspólny czas spędzony z rodziną. Nie ma tu pędu, jest za to spokój i wyciszenie, tak bardzo potrzebne w życiu każdego dziecka! Dziecko nie jest przedmiotem. Nie jest produktem, któremu trzeba nadać jakość. I choć żyjemy w trudnych czasach, nie musimy od najmłodszych lat uczyć go perfekcji. Wręcz przeciwnie. Dajmy dziecku szansę na naturalny rozwój, pozwólmy popełniać błędy, pozwólmy na samodzielność i przede wszystkim podarujmy mu więcej swobody. Slow parenting to najlepszy prezent, jaki możemy zrobić naszemu dziecku!

Komentowanie wyłączone.

Navigate